Witaniom nie ma końca

Posted on Jun 28, 2009

Mimo to, że spora ilość członków zboru wyjechała na urlopy do Polski oraz zaczęły się wakacje szkolne, kościół nie świecił pustkami. Przybyli członkowie z innych zborów, których przyprowadziła ciekawość ujrzenia gości ze Szwecji.

Drugą część nabożeństwa sobotniego rozpoczęto jak zwykle śpiewaniem kilku pieśni, do których towarzyszył zespół śpiewaczy.

Nabożeństwo w pieśni prowadzą: Eliza, Ania, Marcin, Adriana, Ewelina, Michał.

Na gitarach akompaniują: Tomek i Brendon.

Potem jak zwykle „ciocia” Beata opowiedziała dzieciom historię.


Nastał też długo oczekiwany moment - ogłoszenie wszem i wobec, że długo oczekiwany pastor Mariusz Wieczorek z żoną Karin i dziećmi Sarą i Dawidem są wśród nas. Nastąpiło gorące i życzliwe przywitanie - po czym kilka słów pastora Mariusza. Pr Wieczorek swą funkcję pastorską w polskim kościele adwentystycznym Dandenong obejmie oficjalnie w sobotę 4 lipca 2009 r. Karin żona pastora jest także pastorem i przywitała zbór po angielsku i ku zaskoczeniu dla wielu - po polsku! Były kwiaty, uściski - życzenia!

Nadeszła długo oczekiwana chwila: długo oczekiwani goście w całej ozdobie.

Starsi Zboru wręczają kwiaty.

Pastor Karin, żona Mariusza, zaskoczyła wielu przemawiając w języku polskim.


Kazaniem Słowa Bożego służył pr Jan Krysta, tłumaczył na język angielski Piotr Grochocki.


Playback requires flash and javascript.
Player will not be visible in the dashboard. Do not centre or colour this content, as it will be done automatically.

33 min, 13 MB, mp3, Tr. Peter Grochocki

Pastor Jan zaczął kazanie opowieścią jak to w dawnych czasach wokół swojej babci zasiadał wraz z innymi dziećmi by słuchać opowiadań biblijnych. Było takie jedno opowiadanie o lisach... Ponieważ babcia mieszkała pod lasem, w którym były lisy, którejś nocy lis się podkopał i ukradł dwie młode kurki. Pastor jako mały chłopiec postanowił tego lisa złapać, ale się nie udało i zastanawiał się... jak Samson mógł złapać 300 lisów?

I tu zaczęła się parafrazowana opowieść o ludzie izraelskim i filistyńczykach, którzy od długiego czasu gnębili lud izraelski. Ludzie z czasem przestali służyć prawdziwemu Bogu, przestali wołać o pomoc; w końcu wielu przyjęło bogów filistyńskich.

W górach leżało małe miasteczko, w którym mieszkało małżeństwo bezdzietne. Jednego dnia przyszedł nadzwyczajny gość i oświadczył kobiecie: „Tylko teraz uważaj, nie pij wina i mocnego napoju ani nie jedz niczego nieczystego. Gdyż oto poczniesz i porodzisz syna; brzytwa nie przejdzie po jego głowie, gdyż chłopiec ten od urodzenia będzie nazyrejczykiem Bożym i zacznie wybawiać Izraela z ręki Filistyńczyków.” Księga Sędziów 13, 4.5.

Na podstawie historii Samsona potoczyły się rozważania co było ważne wtedy, a co jest ważne dzisiaj?

Czy małżeństwa pytają Boga - co mam robić? Większość dziś zapomina o tej praktyce.

Samson był przepowiedziany, dobrze wychowany, przeznaczony do specjalnych zadań - wyszło inaczej!

Jak to czasami i dzisiaj bywa - była to historia „wielkiej miłości od pierwszego wejrzenia”.

Czy dziś życie niejednego młodego człowieka nie układa się podobnie? Zasadzki, kłopoty - hulaszcze życie.

Zatracamy specjalne przeznaczenie, sprzedajemy Boga - potem czasami znów liczymy na pomoc i opiekę Boga, ale jest już za późno. Przejdziesz kilka razy przez doświadczenia - to nie znaczy, że pokonasz następne.

Bóg czasami człowieka odstępuje, choć był przez Niego powołany! „Jesteście solą ziemi...” - to jest wskazanie nowotestamentowe!

bk